Seks w samochodzie, w dodatku w miejscu, gdzie lada moment ktoś może was przyłapać, to dodatkowy zastrzyk adrenaliny. Poczucie ryzyka przyspiesza krążenie krwi, zwłaszcza w dolnych rejonach. To z kolei wywołuje silniejszą erekcję i większą wrażliwość łechtaczki. A co to znaczy, to już wiecie - niesamowity, odlotowy orgazm jeden za drugim.

Nieprzyzwoicie, ale legalnie

Najpierw znajdźcie jakieś ustronne miejsce. Nie powinniście tego robić w miejscu na tyle publicznym, gdzie moglibyście być oskarżeni o nieprzystojne zachowanie i zakłócanie publicznego porządku. I oczywiście nie róbcie tego podczas jazdy, jeśli, w najlepszym przypadku, nie chcecie skończyć tej przygody w szpitalu.

Aby podkręcić emocje, nie traćcie czasu na rozbieranie się. Spodnie zsunięte do kostek, bluzka czy koszula owinięta wokół szyi - to klasyka seksu w aucie.

Na siedząco twarzą w twarz

Najwygodniej jest, gdy oboje siedzą na tylnym siedzeniu, tak, że ona na nim, twarzami do siebie. Taka pozycja ma dodatkowy plus w przypadku, gdy ktoś ich nakryje. Ponieważ patrzą w dwóch różnych kierunkach, jest większe prawdopodobieństwo, że któreś z nich zauważy, jak ktoś zbliża się do samochodu.

Abyście nie mieli wrażenia, że przestrzeń was ogranicza, wykorzystujcie każdą możliwość pieszczot. On może ssać jej sutki, które ma tuż przed sobą. Może masować biodra, pupę okrężnymi ruchami, przyspieszając je wraz z coraz szybszym oddechem. Może także kciukiem i palcem wskazującym podskubywać łechtaczkę.

Ona poza tym, że będzie go ujeżdżać, może pieścić jego kark, dmuchać w uszy, wyciskać gorące pocałunki na karku itp.

Zmiana biegów konieczna

Temperaturę, z pewnością i tak wysoką, podniesie zmiana biegów. Nie, nie dosłownie, chodzi o to, aby on cały czas regulował prędkością. Niech więc położy rękę na biodrze partnerki i kieruje rytmem jej ruchów. Przyspiesza, zwalnia, nie tylko w górę i w dół, ale też na boki. Niech jedzie ostro, nie bojąc się zakrętów. To ma być naprawdę odlotowa jazda bez trzymanki. Nie musicie się ścigać, bo do mety na pewno dojedziecie jednocześnie. A gdyby jednak na to się nie zanosiło, wprawcie w większy ruch swoje ręce.

"69"? Czemu nie!

Ta pozycja tylko pozornie wydaje się możliwa jedynie na większej płaszczyźnie. W samochodzie może co prawda wymagać pewnych umiejętności akrobatycznych, ale nie jest to niemożliwe. Na tylnym siedzeniu możecie tak się ulokować, żeby równocześnie zaspokajać się ustami. Można to zrobić także na przednich siedzeniach, w półleżących pozycjach, co jednak wymaga jeszcze większej ekwilibrystyki, ale za to orgazmy z pewnością będą większe.

Szybkie samochodowe numerki na pewno nie są odpowiednie dla tych, którzy mają ochotę na długi, relaksowy seks. Ale taki możecie sobie zafundować po przyjeździe na miejsce.

Jeśli jednak okaże się, że w żaden sposób nie możecie uprawiać seksu w samochodzie, nie załamujcie się. Przecież możecie to robić... na samochodzie. Wariantów też jest tu wiele - od przodu, od tyłu, na siedząco, na leżąco, jak tylko zapragniecie. I w ten sposób połączycie dwa w jedno - naturę i samochód. Gorących wrażeń!

Komentarze