Na pewno wszyscy wiedzą co to seks po francusku. Wielu zapewne też odważyło się doświadczyć tych niesamowitych pieszczot. Okazuje się jednak, że nie tylko języczek francuski jest językiem, którym "mówi się" w zaciszu sypialni.

Wpadliśmy niedawno na trop seksu po włosku. Polega to ni mniej ni więcej na tym, że partnerka pobudza swojego kochanka... pachą. Tak, tak - tak też można. Natomiast seks po hiszpańsku polega mniej więcej na tym samym tyle, że w tym przypadku kochanka pieści penisa swego partnera za pomocą biustu - prawda, że miłe?

Seks po szwedzku nie ma nic wspólnego z szybkim i mało namiętnym aktem miłosnym. Znawcy języka szwedzkiego wiedzą, że taka zabawa w łóżeczku to nic innego jak wzajemna masturbacja - doskonały sposób na wzajemne pobudzenie sekretnych miejsc.

Nam najbardziej podoba się seks po tajsku - naga kobieta obficie wysmarowana pchnącym olejkiem, całym swoim ciałem masuje ciało swojego kochanka. Uwierzcie, to niesamowite przeżycie. Dlatego kochani, naprawdę warto uczyć się języków obcych!

Komentarze